Miniony rok skłonił mnie do refleksji odnośnie upływającego czasu. Wiele rzeczy zostało zrobionych, wiele zostało do zrobienia. Na końcu wpisu zadeklaruję swoje wyzwanie/postanowienie na najbliższe trzy miesiące.

Mam nadzieję, że Ty też w komentarzu napiszesz co zamierzasz zmienić w przeciągu następnych 3-6 miesięcy.

Każdy dzień jest początkiem nowego.
Nowy rok jest najczęściej datą na którą odwlekamy największe wyzwania i najtrudniejsze postanowienia. Odkładamy rozpoczęcie wielu rzeczy do jutra, następnego tygodnia, miesiąca. Sam odkładam rzeczy, które wymagają ode mnie większego wysiłku. Najczęściej ten wysiłek jest bardziej mentalny niż fizyczny. Nasz mózg oszczędza energię, która mogła by być potrzebna w nagłym wypadku. Mózg stanowiąc tylko 2% masy całego ciała zużywa aż 20% energii, która jest produkowana przez organizm.

Mikro kroki sposób na złamanie oporu mózgu.
Dobrym sposobem wprowadzenia zmian, które odwlekasz od wielu lat jest zrobienie najmniejszego możliwego kroku. Nawet gdy wyda Ci się to śmieszne zrób jedną pompkę, przysiad, przeczytaj jedną stronę książki, przeznacz 1-minutę na zajęcie, którego nie znosisz. To wystarczy na początek. Następnego dnia podnieś poprzeczkę o najmniejszą jednostkę, którą początkowo przyjąłeś. Bardzo prawdopodobne, że siłą rozpędu zrobisz więcej niż jedną pompkę, przeczytasz więcej niż jedną stronę książki.

Wzrastająca wartość czasu.
W miarę upływu lat bardziej doceniam wartość czasu. Kiedy byłem dzieckiem, potem nastolatkiem – czas nie był tak istotny. Odczuwałem, że mam go wprost nieograniczoną ilość. Tylko mama zawsze zbyt wcześnie wołała mnie do domu z podwórka… Gdy dorastałem czasem brakowało mi dosłownie kilku godzin przed ważnym egzaminem lub napisaniem pracy dyplomowej. Generalnie czas był czasem zabawy. Czymś co zawsze jest było i będzie. Patrząc na seniorów w rodzinie – starość była bardzo odległą perspektywą. Tak samo jak założenie rodziny, posiadanie dzieci i emerytura. Dopiero gdy obok pracy zawodowej pojawiło się dziecko i wynikła potrzeba zmiany sytuacji finansowej. Każda minuta zyskała na wartości. Zaczęło się łapanie każdej chwili dla siebie. Mieć czas na dokształcanie, chwilę odpoczynku i równocześnie dbać o czas spędzany z rodziną.

Komu sprzedajesz swoją przyszłość.
Każde działanie lub zaniechanie ma swój efekt często odłożony w czasie. Czas przeznaczony na lekturę książek w wąskiej dziedzinie może uczynić nas ekspertem i rozwinąć zasób słów. Wspólne spędzanie czasu na rozmowie może poprawić relacje w związku. Kurs językowy pomoże zmienić pracę na lepszą.
Obecnie wszyscy chcą kupić nasz czas i uwagę. Zalewa nas morze możliwości spędzenia wolnego czasu. Wszystko pozornie darmowe w klimacie wesołego miasteczka. Za darmowe rozrywki jednak płacimy swoim czasem i obdarciem z prywatności w social mediach. Przyglądając się życiu wielu ludzi wydaje mi się, że dzielą swój czas między obowiązki i coś jakby siedzenie w kinie. Ekran smartfona, ekran monitora komputerowego, ekran telewizora. Pracę i ucieczkę od pracy w ekran. Życie w realu i zabieganie o akceptację w social mediach. Za rozrywkę i intensywne korzystanie z social media płacimy ograniczeniem możliwości rozwoju osobistego. Bo po prostu nie ma czasu zastanowić się nad życiem, celami. Nie ma czasu zaangażować się w rzeczy przekuwające się na nasz sukces. To trochę jak jazda w korku ulicznym. Kiedyś gdzieś dojadę, ale nie prędko. Bo spowalniają mnie zupełnie nic nieznaczące przyjemne przerywniki.

Czy zazdrościć innym sukcesu?
Kiedy przychodzi koniec roku z zazdrością można patrzeć na innych jak im to się udało. Znów można sobie obiecać sobie, że coś ze sobą zrobimy: zadbamy o rozwój osobisty, dobre relacje w domu, awans w pracy. A zmiany zaczniemy od jutra, od poniedziałku lub najlepiej od nowego roku. Nie widzimy tylko, że te osiągnięcia naszych bliższych i dalszych znajomych to skutek codziennej mozolnej pracy.  Jest to ich wysiłek zastanowienia się dokąd zmierzam i ruszenia tyłka. To rezygnacja z popularnych seriali, podglądania życia pseudo znajomych na Facebook i czytania płytkich postów w internecie. Gdybyś spotkał kogoś, kto cały wolny czas spędza w kinie puknąłbyś się w głowę. Jak ktoś taki ma prawo narzekać. Marudzi, że nie udaje mu się nic w życiu zmienić i jednocześnie biernie spędza czas na rozrywkach. Ktoś zainwestowali czas w swoją przyszłość –  ktoś inny w bierny odpoczynek i w pewnym sensie ucieczkę od rzeczywistości.

Czy to odróżnia prawdziwych zwycięzców od przegranych?
Bardzo podoba mi się stwierdzenie, że: „Prawdziwi zwycięzcy mają gdzieś to jak się czują. Wielcy uczeni wkuwają dzień i noc, ludzie odnoszący sukces w biznesie nie liczą godzin pracy, a najlepsi koncertujący pianiści zasuwają po klawiszach, aż im mózg drętwieje. Wiesz, kto podąża za swoimi odczuciami? Ci, którzy nie kończą szkół, bo nagle przerasta ich ilość zadanych do domu prac. Uległość wobec własnych uczuć jest tym co oddziela przegranych od zwycięzców.” Cytat pochodzi z książki o dobrych relacjach w małżeństwie,  ale tutaj idealnie mi pasuje. Także pasuje do wielu sytuacji w moim życiu. Bo nie jestem robotem i też sobie różne tematy odpuszczam.

Jak rozpoczęły się świadome zmiany w moim życiu?
Często mijał mi dzień, tydzień i miesiąc. A ja zupełnie nie wiedziałem wyraźnie o ile posunąłem się do przodu. Cele jakie sobie stawiałem były dość duże. Brian Tracy napisał książkę Cele. W jednej z porad, proponuje aby codziennie zapisywać swoje cele. Kupiłem sobie gruby 200 stronicowy brulion Herlitz.  Zacząłem od zapisywania sobie każdego dnia rzeczy do zrobienia. Wieczorem wykreślałem to co udało mi się wykonać. Przed snem spisywałem to co miałem do zrobienia jutro. Dużo satysfakcji dawało mi wykreślanie załatwionych spraw. Wiele zadań ruszyło, ale nie widziałem swoich spraw w perspektywie czasu. Zmodyfikowałem zadanie i zacząłem spisywać cele miesięczne, tygodniowe i dopisywać je do zadań na każdy dzień. Teraz widziałem z czym się ociągam, na co brakuje mi czasu. To z czym odwlekam zapisywałem na początku listy zadań. Choć nie od razu i nie łatwo zabrać mi się do przesuwanych zadań.

Walka ze złodziejami czasu.
Po kilku tygodniach nadal nie byłem zadowolony z efektów. Zacząłem zastanawiać się na czym upływa mi czas. Wielką pomocą okazała się dla mnie aplikacja do monitorowania czasu pracy na komputerze – TimeCamp. Każdej aktywności na komputerze możesz przypisać odpowiednią kategorię.
Przeraził mnie ogrom bezproduktywnego czasu spędzany na surfowaniu po sieci i mediach społecznościowych zwłaszcza w ujęciu tygodniowym. Zsumowane aktywności co do minuty potrafi dać dużo do myślenia. Ile dobra do mego życia wniosło by poświęcenie tego czasu bliskim, aktywny wypoczynek lub przeczytanie wartościowej książki.

Walka ze złymi nawykami.
Złe nawyki mogą zabierać Ci cenny lub najbardziej produktywny czas. Co jest Twoim złym nawykiem? Kilka przerw na papierosa, social media, surfowanie, zbyt wiele oglądania tv, późne zasypianie, zaczynanie dnia od FB? Osobiście mogę polecić Ci świetny program na smartfon z systemem Android. Nazywa się Loop i może Ci posłużyć do śledzenia wdrażania dobrych nawyków. Możesz określić jak często będziesz coś wykonywał i zaznaczać dni które zakończyły się sukcesem. Może wydawać się to głupie i banalne, ale kiedy przychodził koniec dnia i widziałem linię na wykresie przedstawiającą mój progres – to bardzo poprawiało mi to samopoczucie. Może też zainteresować Ciebie książka Jak ograć nawyki. Opisane tam jest tak krok po kroku stworzyć własną grę umieszczoną w określonym czasie, z punktacją i zasadami motywującymi do zmiany nawyków. Ja akurat nie miałem cierpliwości, aby układać sobie swego rodzaju grę w życie. Ale być może dla Ciebie będzie to pomocne.

Walka z rozpraszaczami.
Kiedy obserwowałem ekran smartfona mego nastoletniego syna przeraziła mnie ilość powiadomień. Powiadomienia z YouTube, ze Facebook, z Messengera z gier w których dawno nie był aktywny. Zapytałem czy korzysta z tych wszystkich powiadomień, czy są mu do czegoś potrzebne. Powiedział , że nie. Ucieszyłem się, kiedy przystał na to, że je po prostu wyłączymy. Myślę, że każdy z nas ma co najmniej kilka zbędnych powiadomień, które zabierają nam czas i kierują uwagę na rzeczach zupełnie nie istotnych. Przełączają się między zadaniami zawsze minie kilkanaście sekund zanim wrócisz do kontekstu.
Kiedy wyświetli Ci się jakieś powiadomienie w smartfonie, zadaj sobie pytanie czy jest dla Ciebie potrzebne. Czy naprawdę musisz być powiadamiany o każdym e-mailu. Jeśli myślisz, że wcale nie tak dużo czasu spędzasz przed ekranem smartfona to zajrzyj do sekcji wykorzystania baterii i zwróć uwagę ile czasu był włączony ekran od czasu ostatniego ładowania. Ile czasu pracowały poszczególne aplikacje. Gwarantuję – może to być dla Ciebie bezcenna obserwacja jak przecieka Ci czas.

Walka na wielu frontach.
Często miałem wrażenie, że jestem okrążony moimi celami. Widziałem potrzebę zrobienia tak wielu rzeczy, że staje się to wręcz paraliżujące. Ilość zmian jakie chciałem wprowadzić zniechęcała do zrobienia pierwszego kroku – nie wiadomo było od czego zacząć. Pomogło mi tu robienie list i wybieranie priorytetów. Często też nie widziałem postępów czasem projekt typu nauka czegoś tam – zbyt mocno rozciąga się w czasie. Tu pomogło mi krótkie notowanie co zrobiłem w jakimś temacie danego dnia. Dodatkowo wypełniałem mój kalendarz szczelnie co do minuty. Tymczasem eksperci polecają zupełnie coś innego. Trener Bernard Fruga poleca zapełnianie kalendarza w 50%. Szczerze polecam Ci subskrypcję jego skondensowanych, życiowych tipów 1- minutówek na YouTube.

Nagroda Ci się należy.
Był czas, kiedy rzuciłem się wyłącznie w naukę programowania. Bardzo szybko chciałem osiągnąć efekty. Każdą wolną chwilę poświęcałem tylko na to. Po jakimś czasie doprowadziło mnie to do utraty radości w życiu. Wyjałowiłem swoje życie z radości i spontaniczności. Stałem się dość monotematyczny w rozmowach. Praca – obowiązki – dokształcanie, praca – obowiązki – dokształcanie. Zupełnie zapomniałem czym jest dobra spontaniczna zabawa. Dopiero integracja z grupą młodszych ode mnie ludzi z diakonii ewangelizacyjnej wspólnoty Przymierze uświadomiło mi jak z upływem lat zaniedbałem spotkania w gronie znajomych i czas wesołej zabawy.

Masz cele czy marzenia? Koniecznie zapisuj co zamierzasz.
Cele i marzenia odróżniają dwie rzeczy: data realizacji i zapisanie na papierze. Inaczej są to tylko marzenia. Dziś masz pomysł w głowie, jutro biegniesz za innym. Bez notatek trudno ustalić czy mamy jakiś świadomy cel i czy przybliżamy się ku marzeniom. Dobry cel warto zapisać w formule SMART. Dobry cel powinien być konkretny: co zrobię (zapiszę się na język angielski), mierzalny (certyfikat pozwoli ocenić stopień realizacji i ogólne powodzenia celu), osiągalny – możliwy do zrealizowania (sukces da Ci motywację do dalszej pracy gdy coś się udało), istotny – kolejny krok na drodze do dużego celu, określony w czasie – inaczej będziemy odkładać rozpoczęcie w nieskończoność, trudno też będzie ocenić tempo przybliżania się do celu.

Levele i nagrody.
Mirek Burnejko dzieli swoje duże cele na levele. Zasady są proste. Każde zadanie ma trzy poziomy: Poziom Łatwy, Średni, Trudny. Wszystko po to, aby zdobyć momentum. Po każdym poziomie wręcza sobie nagrody. Poziom 1: 2 butelki dobrego wina, poziom 2: Kolacja dla dwóch osób w restauracji posiadającej gwiazdki Michelin, Poziom 3: Obrazów. Nagroda niekoniecznie musi być kosztowa. Włącz sobie np. ulubioną piosenkę, obejrzyj film na YouTube.
Zastanawiam się nad wdrożeniem takiego planowania celów.

Szczery przyjaciel lub mentor.
Cudownie jeśli masz kogoś z kim możesz podzielić się swoimi planami. Kogoś komu powiodło się w życiu, jest zrealizowany i walczy odważnie. Fajnie jeśli byłby to Twój życiowy partner, małżonek. Często jednak bliscy oceniają nas przez pryzmat własnych możliwości. Czasem też przez pryzmat zazdrości, abyśmy nie byli dla nich konkurencją i nie przyćmili blasku ich gwiazdy. Chcą nas chronić przed rozczarowaniami jakich moglibyśmy doświadczyć. Mówią zostań tu gdzie jesteś, tu jest bezpiecznie, zobacz ilu ludzi ma gorszą pracę. Ja mam to szczęście, że mam cierpliwego mentora. Pracuje nad moimi przekonaniami cierpliwie. Mogę całkiem przed nim się otworzyć bez obawy o to, że skrytykuje mnie aby poczuć się lepiej.

Dobre nawyki miernikiem sukcesu postanowień nie tylko noworocznych.
Mało wartościowych celów można pokonać w jednym etapie. Jeśli nie wytworzysz nawyku i nie będziesz działał regularnie – nie osiągniesz swego celu. Twój zapał szybko zgaśnie. Charles Duhigg w książce „Siła nawyku” analizuje powstawanie nawyków dzieląc proces na trzy etapy: wyzwalacz, działanie, nagroda. Wyzwalaczem może być czas, miejsce, ludzie, stan, emocjonalny. Działaniem może być zapalenie papierosa, wyjście na spacer, kupienie sobie czegoś na poprawę humoru. Nagrodą jest stan emocjonalny, odczucie relaksu, przyjemności. Sekret zmiany nawyku to wymiana drugiego i trzeciego ogniwa. Zastąp nieproduktywne zachowanie – wartościowym i wyznacz pozytywną nagrodę.

Kilka propozycji postanowień.
Jeśli cele wyznaczasz regularnie to jesteś bardziej świadomy tego gdzie i w jakim tempie zmierzasz. Nie musisz czekać na początek, tygodnia, miesiąca lub roku aby coś pozytywnego zrobić dla siebie.Może wybierz sobie coś z listy popularnych postanowień?

    • Będę mniej oglądać telewizji,
    • Przeczytam codziennie jeden rozdział książki,
    • Zapiszę się na zajęcia lub kurs który mnie interesuje,
    • Znajdę nową lub dodatkową pracę,
    • Spłacę swoje zadłużenie,
    • To co zajmie mniej niż i 2 minuty zrobię od ręki,
    • Będę mniej pić alkoholu,
    • Ograniczę palenie papierosów,
    • Będę częściej się uśmiechał,
    • Nauczę się bez wzrokowo pisać na na komputerze,
    • Będę częściej pytać ludzi , co u nich słychać niż opowiadać o sobie,
    • Będę obdarzał ludzi z największym podziwem i szacunkiem,
    • Zapanuję nad wydatkami spisując co tydzień wydatki,
    • Częściej będę mówić bliskim jak bardzo są dla mnie ważni i jak ich kocham,
    • Każdego wieczoru podziękuję w modlitwie za to co mam,
    • Założę dodatkowe konto i co miesiąc przeleję 5 procent dochodów zleceniem stałym,
    • Nie będę spędzać całych dni, surfując po internecie,
    • Będę regularnie czytać swojemu dziecku,
    • Zrobię bezinteresowną rzecz dla kogoś innego,
    • Raz w miesiącu pójdę do kina lub teatru,
    • Zakupy będę robić w lokalnych firmach i u miejscowych rolników na ryneczku,
    • Wprowadzę do życia więcej okazji zabawy i radości,
    • Zorganizuję się lepiej spisując cele,
    • Dopilnuję aby codziennie wspólnie spożywać choć jeden posiłek całą rodziną,
    • Raz w tygodniu pozbędę się jednej zbędnej rzeczy z otoczenia,
    • Wyłączę budzik i będę więcej się wysypiać,
    • Poświęcę bliskim osobom więcej uwagi,
    • Przypomnę sobie co lubię robić, jakie miałem HOBBY i wrócę do niego,
    • Śmiało będę mówić „nie”,
    • Założę bloga o swoim hobby i napiszę 7 wpisów na dobry początek.

 

Moim postanowieniem na następne trzy miesiące jest umieszczanie każdego tygodnia jednego wpisu na blogu.

Jeśli też podjąłeś jakieś wyzwanie po przeczytaniu tego wpisu – to podziel się nim w komentarzu. Życzę Ci powodzenia!